Polecam radomskich bloggerów:
Wiesław Wędzonka
Radosław Witkowski
Obiektywny Radomianin
Bohdan Karaś

powrót na stronę główną
RSS
sobota, 16 listopada 2013

Czytając ostatnie relacje prasowe dotyczące starań o pieniądze z przyszłej perspektywy finansowania dla projektów mających szansę na dofinansowanie z środków Unii Europejskiej, przecieram oczy ze zdumienia. Prezydent miasta napisał w oświadczeniu po ostatnim spotkaniu z władzami Mazowsza „…wszystkie 11 projektów, jakie zostały zgłoszone przez Miasto do Kontraktu Terytorialnego, spełnia kryteria ustalone przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego”. Jest to nieprawda. Na spotkaniu zorganizowanym przez Leszka Ruszczyka w Urzędzie Marszałkowskim zostało to udowodnione. Wszyscy obecni, w tym przedstawiciele władz Radomia z prezydentem na czele, z tą oceną się zgodzili. Wytknięte zostały ewidentne błędy projektów i wskazano przyczyny, dla których te projekty zaakceptowane być nie mogły.

Pokazane zostały ścieżki poprawy niektórych wniosków i droga do ich ponownej oceny. Poprawienie projektów wraz z wnioskami już przyjętymi do kontraktu dawało szansę na staranie się o inwestycje rzędu kilkuset milionów złotych.

Nikt z obecnych nie podnosił na tym spotkaniu kwestii nie znajomości kryteriów oceny. Były powszechnie znane. Prezydent i jego urzędnicy, kilkakrotnie podkreślał, iż przyjechali się uczyć „aby nie popełniać w przyszłości takich błędów”. Marszałkowie Ruszczyk i Struzik zadeklarowali pomoc w szkoleniu chętnych z naszego subregionu. Po tym jak prezydent Kosztowniak z wielką atencją dziękował za owocne spotkanie i z dużym zakłopotaniem wręczył list, pod którym się nie podpisałem, marszałkowi Struzikowi byłem przekonany, iż wszyscy uczestnicy spotkania są zadowoleni. Radom ma zyskać wpisy na krótką listę, po niezbędnych poprawkach wniosków, dodatkowe projekty. Urzędnicy mają posiąść niezbędną wiedze jak aplikować o unijne pieniądze. Byłem zbudowany konstruktywną atmosferą i ustaleniami spotkania.

Dlaczego więc, rządzący miastem atakują tych, którzy do tych pozytywnych ustaleń doprowadzili?

Odpowiedź jest zaskakująco prosta – brak wkładu własnego.

A ten istotny element widzę w różnych płaszczyznach:

  • Po pierwsze finansowego. Miasto jest potężnie zadłużone, a każdy projekt wymagał będzie co najmniej 20% wkładu własnego, więc co powie prezydent mieszkańcom gdy projekty zostaną zaakceptowane? Lepiej teraz udowadniać tezę, wbrew oczywistym faktom, że jesteśmy krzywdzeni, niż później powiedzieć prawdę o braku gotówki w kasie na wkład własny konieczny do realizację projektu.
  • Po drugie intelektualny. Z jedenastu wniosków tylko dwa jako tako spełniały kryteria i znalazły się na „krótkiej liście”. Wielką frustrację w szeregach PiS spowodowało obnażenie tej prawdy. Czarę goryczy przelał fakt, iż są w Radomiu inni (czytaj posiadający niezbędną wiedzę), których wnioski zostały zaakceptowane. 

Swoimi niewybrednymi atakami personalnymi nie zniechęcicie nas do skutecznej pracy na rzecz Radomia i Regionu Radomskiego. Wasz czas nieudolnych, szkodliwych dla miasta rządów mija. Zrobimy wszystko, aby się nie powtórzył.

21:52, andrzejluczycki
Link Komentarze (3) »
czwartek, 31 października 2013

Prezydent zorganizował spotkanie na temat kontraktu terytorialnego. Teza spotkania przedstawiana przez gospodarza była jednoznaczna – Radom jest krzywdzony. Jestem w stanie zgodzić się z tą diagnozą. Region radomski i miasto „omijają” pieniądze unijne. Praktycznie nikt z zebranych nie kwestionował tych wynikających ze statystyk faktów. Kłopot w tym kto lub co jest winne tej sytuacji? Oczywiście, rządzący Radomiem politycy PiS winią Zarząd Mazowsza, Platformę Obywatelską i na końcu (choć miękko) swojego koalicjanta PSL. Prawda wygląda inaczej. Radom od dawna nie ma określonego celu jaki chce osiągnąć dzięki wsparciu funduszy unijnych.

Zadałem zebranym pytanie  – co jest największym problemem Radomia? Zapadła cisza. Odpowiedziałem – największy problem naszego miasta i regionu, to sięgające 30% bezrobocie. Sytuacja taka trwa od kilku lat. Konsekwencje tego stanu są dla nas radomian bardzo poważne; szukanie pracy w innych rejonach kraju, świata. Rozpad rodzin, wyobcowanie, masowe wyjazdy, ciągłe zmniejszanie się liczby mieszkańców. Zadałem kolejne pytanie, który z radomskich wniosków skierowany do kontraktu terytorialnego daje szansę na zmniejszenie ilości osób poszukujących pracy?

Jak praca nad projektami powinna wyglądać.

Prezydent organizuje spotkanie z politykami wszystkich opcji co najmniej rok temu. Co prawda nie było wtedy jeszcze informacji jak te środki będzie można wydawać ale najważniejsze cele dla Radomia i regionu są znane od lat. Prezydent proponuje metodologie pracy nad projektami. Powołuje zespół w trójkącie; przedsiębiorcy, naukowcy, samorządy. Samorządowcy reprezentują cały region radomski, przedsiębiorcy możliwie szerokie spektrum branż i zawodów, naukowcy - radomskie uczelnie i ośrodki badawcze, naukowe. Zespół wypracowuje projekty do aplikowania o zewnętrzne fundusze. Projekty, zgodne z nadrzędnym celem miasta i regionu, których beneficjentami mają być zarówno podmioty naukowe, przedsiębiorcy i samorządy. Prezydent sprawdza, wspólnie z naszym wicemarszałkiem projekty (musi ich być co najmniej kilkadziesiąt), pod względem zgodności z celami województwa i kraju. Z listą gotowych sprawdzonych projektów aplikujemy do różnych instrumentów wsparcia w tym kontraktu terytorialnego. Tak przygotowane wnioski dajemy w ręce polityków, oczekując od nich skutecznego wsparcia. Założę się o każde pieniądze, że tak przygotowane projekty w większości znajdą finansowanie.

Tak powinno być, a jak jest?

Prezydent, na kolanie ustalił ze swoimi kolegami 11 wniosków. Pozostali samorządowcy z naszego regionu kolejne kilkanaście.  Złych pod względem formalnym, nie mieszczących się w ogólnie dostępnych celach określonych przez województwo. Dwa z tych wniosków z Radomia znalazło się na preferowanej liście. To całe, jakże mizerne w obrazie całego województwa, osiągnięcie prezydenta. Dodać do tej listy należy wniosek z Instytutu Technologii Eksploatacji, kilka o znaczeniu ponadregionalnym, w tym drogę o którą walczyłem pomiędzy Solcem a Iłżą. To udało się umieścić na tzw. krótkiej liście.

Wiesiek Wędzonka słusznie pytał dlaczego Radom pod rządami PiS nie chce być liderem naszego subregionu. Dlaczego nie są zapraszani na rozmowy w tych i innych sprawach samorządowcy z terenu byłego województwa radomskiego. Niestety te nieudolne działania i zaniechania potwierdzają teza – prezydent Kosztowniak nie ma wizji rozwoju Radomia, brakuje jemu i jego kolegom pomysłów jak wyciągnąć Radomz kręgu niemocy.

Zwołując wtorkowe spotkanie przyznał się do tej bezradności. Próbuje zrzucić z siebie odpowiedzialność i jednocześnie powtarza, zerkając w naszą stronę, gierkowskie – pomożecie?

11:20, andrzejluczycki
Link Komentarze (1) »
wtorek, 15 października 2013

Szanowny Panie Profesorze! Jest Pan osobą, która podniosła bardzo wysoko standardy bycia Radomianinem. To nie tylko praca Nauczyciela (przez duże N), wychowawcy, o tym słyszeliśmy na wczorajszej uroczystości wiele ciepłych słów. Do zawieszonych przez Pana standardów nie każdy z nas, działających na rzecz miasta potrafi dosięgnąć. Powiedział Pan w swoim wystąpieniu, chwaląc jedną ze swoich uczennic, że wszyscy potrafią wznieść się na wyżyny, każdy, kto posiada wiedzę, umiejętności i pasję. To zdanie świadczy o jednej z tych typowych u Pana cech – skromności. To Pan posiadł te trzy przymioty; głęboką wiedzę chemika i ponadprzeciętną mądrość Nauczyciela, umiejętność zjednywania sobie uczniów i ludzi podobnie jak Pan pozytywnie „zakręconych”, i coś bardzo ważnego u każdego dążącego do wytyczonego celu – pasję.  

Jest Pan ikoną naszego miasta. Był Pan nią od dawna ale po wczorajszym dniu jest Pan naszą Wizytówką. Serdecznie gratuluję i życzę długich lat twórczej pracy w doskonałym zdrowiu.

19:17, andrzejluczycki
Link Komentarze (1) »
niedziela, 13 października 2013

Na początku co to jest? Zgodnie z definicją książkową, to skojarzona gospodarka energetyczna. Jest to proces technologiczny jednoczesnego wytwarzania energii elektrycznej i użytkowej energii cieplnej w elektrociepłowni. Ze względu na mniejsze zużycie paliwa, zastosowanie kogeneracji daje duże oszczędności ekonomiczne i jest korzystne pod względem ekologicznym – w porównaniu z odrębnym wytwarzaniem ciepła w klasycznej ciepłowni czy energii elektrycznej w elektrowni kondensacyjnej.

W ciągu kilku tygodni system kogeneracji rozpocznie swoją pracę w szpitalu na Józefowie. Oglądałem urządzenia, rozmawiałem z projektantami systemu, z przedstawicielami firmy wykonawczej i pomyślałem – czemu nie spróbować w naszej spółdzielni?

Cele jakie powinniśmy osiągnąć.

  1. Zmniejszenie kosztów ogrzewania.

To zasadniczy cel. Ogrzewanie naszych mieszkań to blisko połowa czynszu jaki płacimy. Zmniejszenie tych opłat jest poza dyskusją.

  1. Zmniejszenie kosztów ciepłej wody.

Drugi bezdyskusyjny powód do podjęcia działań w tym kierunku. Ze wstępnych rozmów wynika, iż ciepłą wodę mielibyśmy z własnych źródeł ciepła.

  1. Złamanie monopolu RADPECU

Jesteśmy w Radomiu skazani na monopolistę w dostawie ciepła. Prowadzimy szeroką akcję termomodernizacji naszych budynków, zmniejszamy moc zamówioną a monopolista podnosi ceny ciepła. Dlatego efekt finansowy dla nas mieszkańców jest żaden. Powstanie konkurencji na tym polu zmusi RADPEC do obniżenia swoich finansowych apetytów.

  1. Rozwiązanie zagrożeń wynikających z podgrzewania wody piecykami gazowymi w części naszych mieszkań.

Mieliśmy kilka przypadków na Ustroniu zatruć tlenkiem węgla wynikłych z korzystania z piecyków gazowych. Istnieje realna groźba wybuchów i zatruć w naszych zasobach. Problemy z wymianą instalacji na centralną ciepłą wodę są dwa. Niechęć lokatorów - centralna ciepła woda jest droższa niż jej podgrzanie w piecykach gazowych i koszty przebudowy instalacji wodnych. Przy projekcie kogeneracji te problemy prawie znikną. Koszty ciepłej woda będą porównywalne albo niższe od kosztów indywidualnego podgrzania w piecyku gazowym, natomiast koszty wymiany instalacji wodnej mają być, w znacznym stopniu sfinansowane przez środki zewnętrzne.

  1. Dokończenie termomodernizacji Ustronia.

Mamy docieplone praktycznie wszystkie bloki. Jest jednak różnica pomiędzy budynkami docieplanymi ostatnio a tymi, które były docieplany kilka lub kilkadziesiąt lat temu. Dzięki temu programowi możliwe będzie docieplenie właśnie tych budynków.

Jakie warunki powinny być spełnione aby zrealizować ten program?

  1. Opłacalność.

To najważniejsza kwestia. Musi to wynikać z przeprowadzonego rachunku ekonomicznego, z którego ma jasno wynikać, iż my mieszkańcy będziemy taniej płacić za CO i ciepłą wodę.

  1. Pozyskanie środków zewnętrznych.

Spółdzielni nie stać na sfinansowanie tego programu. Dlatego warunkiem koniecznym jest pozyskanie dofinansowania zewnętrznego. Są takie możliwości. Warto się o nie starać. Program ten musi być, aby uzyskać wysokie oceny przy aplikacji o środki zewnętrzne, skojarzony z fotowoltaiką i innymi sposobami pozyskiwania energii odnawialnej. To wykaże projekt.

  1. Dostępność gazu.

Jest to problem, który może okazać się najtrudniejszy do pokonania. Radom ma kłopoty z gazem. Linie przesyłowe gazu są mało wydajne, musimy to sprawdzić.

  1. Minimalna uciążliwość

Urządzenia nie mogą powodować większych uciążliwości dla mieszkańców, to oczywisty warunek.

Zaproponowałem aby Rada Nadzorcza Ustronia zobowiązała Zarząd Spółdzielni do ogłoszenia przetargu na projekt z analizą tych założeń. Opracowanie to ma odpowiedzieć na wszystkie powyższe pytanie i założenia. Gdyby te plany okazały się realne, w co głęboko wierzę, to na Ustroniu mieszkałoby się w coraz ładniejszych i bezpiecznych budynkach i co jest najistotniejsze – coraz taniej.

20:17, andrzejluczycki
Link Komentarze (1) »
czwartek, 10 października 2013

Mieszkańcy Ustronia dostali rozliczenie centralnego ogrzewania za sezon grzewczy 2012/2013. Jak zwykle budzi to bardzo duże emocje. Są mieszkańcy, którzy podobnie jak ja, mają dopłacić i to spore kwoty do ogrzewania, i są tacy z nadpłatami. Zbulwersowani powtarzającą się od kilku lat taką sytuacją, członkowie Rady Nadzorczej i Zarządu dokładnie przeanalizowali rozliczenie ciepła na Ustroniu. Wyciągnęliśmy kilka wniosków, o których za chwilę. Na początku fakty. Kontrowersje z rozliczeniem CO na Ustroniu zaczęły się od podpisania przez ówczesnego prezesa Jana Zelka i jego zastępcę Ryszarda Wiosnę, w dniu 7 lipca 2008 roku umowy z firmą Techem. Firma Techem założyła nowe podzielniki na naszych grzejnikach i jest zobowiązana do rozliczenia ciepła. Umowa została podpisana na dziesięć lat i jest mocno zabezpieczona karami umownymi w przypadku zerwania. Płacimy za tą usługę firmie Techem czterysta tysięcy złotych rocznie.

W takie buty ubrali nas poprzednicy, a teraz stają na czele protestu.

Są główne liczniki zainstalowane na węzłach cieplnych i ze wskazań tych liczników płaci spółdzielnia do RADPECU. Lokatorzy natomiast, płacą do spółdzielni za ciepło ze swoich podzielników zainstalowanych na grzejnikach. Suma pomiarów w poszczególnych mieszkaniach powinna bilansować się ze wskazaniami licznika zainstalowanego na węźle cieplnym. Takie są założenia i tak ciepło w budynkach spółdzielni jest rozliczane. Jakie są uboczne skutki takiego opomiarowania ciepła w spółdzielni? Okazuje się, że są w naszych zasobach mieszkania, które mają zerowe lub minimalne wskazania zużycia ciepła (21% wszystkich mieszkań). Oczywiście jest część lokali z różnych przyczyn niezamieszkałych. Są osoby wyjeżdżające na dłuższy okres, są takie mieszkania, w których lokatorzy mocno oszczędzają. Jest grupa lokatorów, która nie płaci żadnych opłat, nie zawracają sobie głowy takimi drobiazgami jak przykręcanie zaworów grzejnika przy wietrzeniu czy wyższej temperaturze zewnętrznej. Niestety mamy również lokatorów oszukujących. Jak to robią? Metody są różne. Demontują grzejniki z podzielnikami odstawiają je za firanki i zakładają w ich miejsce kaloryfery bez podzielników. Robione są różnego rodzaju „obejścia” i montowanie grzejniki bez podzielników. Oczywiście grzejniki z podzielnikami są wyłączone i wykazują zerowe lub minimalne zużycie ciepła a mieszkanie jest ogrzewane grzejnikami bez pomiaru. Mieszkańcy tacy jak ja, rozliczający się ze spółdzielnią bez żadnych „kombinacji” płacą za tych nieuczciwych. Spółdzielnia pokrywa wszystkie swoje zobowiązania, a więc i za ciepło tylko z naszych czynszów. Osoby nieuczciwie „oszczędzający” po prostu nas swoich sąsiadów okradają. Musimy mieć świadomość, że to my ponosimy koszty za nich.

Postanowiliśmy zminimalizować skutki tych nieuczciwych praktyk. Spółdzielnia Południe mająca podobne kłopoty z rozliczeniem ciepła, zdecydowała rozliczać lokatorów z metra kwadratowego zajmowanej powierzchni. My proponujemy rozliczenie w innych proporcjach niż jest do tej pory a mianowicie 70% kosztów z metra kwadratowego 30% z podzielników. Daje to kilka pozytywnych efektów. Nie zrywamy umowy z Techemem i co za tym idzie nie płacimy kar umownych. 70% opłat z metra kwadratowego zniechęci „sprytnych” lokatorów do przeróbek instalacji grzewczych. Symulacje przeprowadzane za ostatnie trzy okresy grzewcze wskazują na zasadnicze spłaszczenie różnic w dopłatach. Oczywiście takie rozwiązanie wzbudzi niezadowolenie tych, którzy wykorzystują innych lokatorów, (tak było przy instalowaniu nowych, odpornych na oszukiwanie liczników wody). Jednocześnie spółdzielnia podejmie kontrolę w mieszkaniach, w których zużycie ciepła było najniższe. Zlecone zostało firmie Techem sprawdzenie podzielników w mieszkaniach, które miały największe dopłaty.

Są to propozycje i działania z ostatnich dni. Rada Nadzorcza powoła specjalną komisję do monitorowania i analizy sytuacji związanej z centralnym ogrzewaniem. Mam nadzieje, że te kroki spowodują wypracowanie sprawiedliwych, systemowych rozwiązań, które spowodują obniżenie emocji związanych z rozliczeniem ciepła na Ustroniu.

W następnym wpisie o innych projektach związanych z ciepłem na Ustroniu.    

21:16, andrzejluczycki
Link Komentarze (4) »
środa, 09 października 2013

Nawarstwiło się kilka spraw, którymi chcę się podzielić. Dzisiaj napiszę o jednej. W piątek odbyło się spotkanie w Urzędzie Miejskim w Radomiu w sprawie perspektywy finansowania unijnego w latach 2014-2020. Spotkanie momentami interesujące, budzące u niektórych sporo emocji. Posłowie Bąk i Suski nie omieszkali przypuścić atak na zaplanowany przez Zarząd Mazowsza podział środków. Oczywiście całą winą, za ich zdaniem krzywdę jaka spotyka Radom, obciążają Platformę. W pewnym momencie poseł Suski tak się podniecił swoimi słowami, że zawnioskował o odwołanie z funkcji wicemarszałka Leszka Ruszczyka. Odwróciło to na moment uwagę audytorium od kurzu obwicie osiadłego na krzesłach, na których nas posadzono. Po wyjściu prezydenta zabrali głos fachowcy i wtedy dyskusja zrobiła się ciekawa. O propozycji Radomskiego Towarzystwa Naukowego, które gorąco popieram, już pisałem więc skoncentruje się na innej propozycji, którą zaproponował Wojciech Jabłoński – radomianin reprezentujący pracodawców. Stwierdził on, i trudno mu nie przyznać racji, iż większość funduszy unijnych skonsumowanych przez samorządy nie przynosi oczekiwanych efektów. Nie wszystkie pomysły były „trafione”. Przypomniał, iż założenia były takie aby jedno euro wydane z funduszy unijnych przyniosło w przyszłości cztery euro zysku. Z tym na pewno nam w Radomiu nie wyszło. Podkreślił dobre inwestycje niektórych samorządów w infrastrukturę, uzbrojenie terenów pod inwestycje, budowę dróg itp. Ale większość zrealizowanych inwestycji generuje koszty, a tzw. programy miękkie przeznaczane na szkolenia, czy walkę z bezrobociem okazały się nietrafione. Jabłoński zaproponował stworzenie trójkąta: naukowcy, samorządy, przedsiębiorcy, aby w tym gronie typować projekty do realizacji w zbliżającej się perspektywie finansowania unijnego. Uważam, że powołanie takiego zespołu w Radomiu dałoby duży impuls prorozwojowy. Skojarzenie nauki z biznesem przy wsparciu władzy lokalnej może zaowocować innowacyjnymi projektami wyciągającymi Radom z zapaści.

Ale czy Suski pozwoli?

PS. Dla adwersarzy, nie lękajcie się, podpisujcie się pod swoimi tekstami. Z tchórzami nie polemizuję.

18:18, andrzejluczycki
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 03 października 2013

Bardzo się ucieszyłem, kiedy Radomskie Towarzystwo Naukowe - osoby z wielkim potencjałem intelektualnym twórczo włączają się w walkę o fundusze dla Radomia, i zabrały głos w sprawie kontraktu terytorialnego. Tylko wspólnym działaniem jesteśmy w stanie wyciągnąć z dołka, w którym od kilku lat jest nasze miasto. Projekt aby Mazowsze, jak dobrze rozumiem autorów miało kilka biegunów innowacyjności jest doskonałym punktem wyjścia do zrównoważonego rozwoju województwa. Na trzynaście projektów, zatwierdzonych przez Zarząd Województwa Mazowieckiego z listy inwestycji do Kontraktu Terytorialnego w dziale BADANIA I ROZWÓJ, dziesięć jest umiejscowionych w warszawskich instytucjach. Tylko jeden projekt z tej listy jest „radomski” – Utworzenie Centrum Prototypowania w Instytucie Technologii Eksploatacji – PIB w Radomiu. Pomysł „zmuszenia” warszawskich ośrodków naukowych, aby część projektów zlokalizować w naszym mieście jest trudny ale nie niemożliwy, warto o niego powalczyć. Pomysł dobry również dla tego, że inne duże miasta naszego województwa – bieguny innowacyjności mogą z niego skorzystać. To zwiększa szansę na realizację. Na marginesie, czy radomskie uczelnie, instytucje naukowe są tak słabe, że nie potrafią wygenerować innowacyjnych projektów?

Stworzenie Centrum Nauki na bazie przenoszącej się z ul 1905 Roku Fabryki Broni, jest również strzałem w dziesiątkę. Nic tak nie pobudzi inwencji twórczej przyszłych radomskich noblistów(!) jak eksperymenty i doświadczenia przeprowadzane w takiej instytucji. Brakuje mi w zakresie tematycznym Centrum naszej kilkusetletniej radomskiej tradycji gospodarczej – garbarstwo, obuwnictwo. Rozumiem jednocześnie, że trudno jest pogodzić w jednej instytucji te dwa profile.

Podoba mi się projekt szybkiego tramwaju. Nie jest to nowy pomysł, ale z naszej „zakorkowanej” rzeczywistości wynika jego zasadność.  Mamy Wydział Transportu na naszym Uniwersytecie, może studenci, kadra dydaktyczna włączyłyby się w opracowanie projektu. Może dzięki temu zrodzą się nowatorskie pomysły rozwiązań komunikacyjnych w naszym mieście. Może uda się zastąpić autobus, samochód?

Wierzę, że w Radomiu, w naszych mieszkańcach drzemie wielki potencjał. Należy go tylko obudzić i nasze miasto jest w stanie wykonać cywilizacyjny skok z marazmu, w którym jesteśmy.

20:10, andrzejluczycki
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 września 2013

Ostatnio dosyć głośnym echem odbija się w kraju sprawa ekspertów posła Macierewicza. Rzadko odnoszę się do wydarzeń krajowych ale ta sprawa jest symptomatyczna do zachowań większości przedstawicieli PiS, w tym radomskich. Działacz ten, powołuje do swojej komisji na ekspertów do zbadania katastrofy w Smoleńsku naukowców biegłych w dziedzinach innych niż wypadki lotnicze. Zeznania złożone przez te osoby w prokuraturze ośmieszają komisję, przewodniczącego tej komisji i PiS.

Będąc, dwa lata temu na wyprawie w Papui Nowej Gwinei, polscy misjonarze opowiadali o religii, kulcie „cargo”, który powstał w XIX w. a jego rozkwit nastąpił po drugiej wojnie światowej.  Wiąże się to między innymi z sytuacją materialną, brakiem wykształcenia, wiedzy ludności Papui Nowej Gwinei. Wojska alianckie dokonywały na tym terenie olbrzymich zrzutów, desantów morskich zaopatrujących oddziały walczące z Japończykami. Wyznawcy tej religii – jest ona obecna także na Wyspach Salomona, w Vanuatu i w Irian Jaya – oczekują na "dary z nieba"; wierzą, że pewnego dnia przypłyną statki z ogromną ilością cennych towarów, inne zostaną dostarczone samolotami. Powstają makiety samolotów robione z gałęzi bambusowych na polanach przypominających lotniska. Nowogwinejczycy modlą się przy tych makietach o dary spadające z nieba. Zjawisko trochę śmieszne a trochę tragicznego, zdarzały się ofiary z ludzi, które miały umocnić wiarę. Znaleźli się różnej maści, jak zwykle w takich sytuacjach prorocy nowej religii, zbijający niezły kapitał – czysto materialny. Zdumiewająca była liczba wyznawców nowej utopijnej sekty, około 1/5 liczącej czterech milionów ludności Papui. Kult, po zniknięciu czołowych kapłanów z datkami przekazywanymi przez wiernych, zanika. Ale do dnia dzisiejszego są tam wyznawcy „cargo”!

PiS w sprawie kwalifikacji członków zespołu Macierewicza idzie, jak mówi mój znajomy prawnik, w zaparte. Mimo oczywistych kompromitujących te osoby faktów, każą nam wierzyć w stworzoną przez siebie fikcję. Tworzą bałwochwalcze pomniki, głoszą nową ewangelię, działacze PiS przemieniają się w kapłanów nowego kultu – religii smoleńskiej. Na naszych oczach rodzi się nowa sekta.

Radom staje się Mekką nowego kultu. Jest miejsce, są wyznawcy, za chwilę zaczną zjeżdżać na swoje nabożeństwa wierni, odprawiane będą misteria, kapłani zaczną głosić jedyną prawdę…  

Panie Boże! Miej w opiece moje miasto, a wyznawcom nowej religii daj zdrowie, bo o inne rzeczy to już pewnie za późno.

21:42, andrzejluczycki
Link Komentarze (3) »
czwartek, 19 września 2013

W naszej spółdzielni postanowiliśmy zapytać o to mieszkańców. Pomysł był Krzysztofa Kościelniaka wiceprzewodniczącego Rady Nadzorczej. Mamy bardzo dużo do zrobienia na Ustroniu, zapytajmy mieszkańców, co oni uważają za najpilniejsze do wykonania. Po burzliwej dyskusji – nie wszyscy byli zachwyceni tym pomysłem, Rada Nadzorcza zaakceptowała pomysł i przygotowała wzór ankiety. Pracownicy spółdzielni roznieśli do skrzynek pocztowych mieszkańców i czekamy na propozycje. Akcja, widać po ilości przynoszonych ankiet, spotkała się z bardzo dużym zainteresowaniem. Czeka nas praca przy analizie wniosków i układaniu planu remontów na rok przyszły. Oczywiście podzielę się wynikami naszej pracy.

19:34, andrzejluczycki
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 września 2013

W dniu dzisiejszym dowiedziałem się o wniesionym przez naszego kolegę, Zbigniewa Zielińskiego odwołaniu od uchwał Walnego Zgromadzenia. Zbyszek kwestionuje głównie wyniki wyborów do nowej Rady Nadzorczej. Oczywiście, każdy kto ma interes prawny, może wnieść do sądu wniosek o unieważnienie uchwał organu spółdzielni. Jest to ważny instrument dający wszystkim członkom spółdzielni niezgadzającymi się z decyzjami organów, dochodzenia swoich racji na drodze sądowej. Mam tylko dwie uwagi;

Startowałem w kilkunastu wyborach, wyniki były różne. Czasem uzyskiwałem akceptacje większości, często wynik był negatywny. Nigdy jednak, w żadnej formie nie próbowałem podważać wyników. Kilkakrotnie spotkałem się z kwestionowaniem woli większości przez moich konkurentów, czasem czynili to w dosyć brutalny sposób – sądy oddalały ich roszczenia. Osobowość ludzi poznaje się w trudnych chwilach, przegrać z godnością to jest wielka sztuka nie każdy to potrafi.

Druga uwaga to sojusznicy Twojego odwołania. Znaczna część osób, których czynisz swoimi poplecznikami była i jest zainteresowana w złych zmianach w spółdzielni. Bardziej im zależy na załatwieniu swoich partykularnych interesów niż na naszej spółdzielni. Przecież to wiesz. Z tymi ludźmi, z ich działaniami wspólnie walczyliśmy. Budzi to moje zdumienie – razem przez trzy lata tworzyliśmy pozytywne zmiany, które dzięki również Twojej pracy się dokonały. Czy ta przegrana w wyborach jest tak gorzka, że zaciera to co było naszym wspólnym celem – stworzyć najlepszą spółdzielnie? Przecież sam niejednokrotnie mówiłeś o tych osobach, że są odpowiedzialne za wile zła, które się działo, które udało się wyeliminować. Czy teraz jest to nieważne? Na czym Ci bardziej zależy na wynikach wyborów, czy na dobru naszej spółdzielni?

Zbyszek, darzyłem Cię i darzę szacunkiem i bardzo bym chciał aby tak zostało.         

22:07, andrzejluczycki
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11