Polecam radomskich bloggerów:
Wiesław Wędzonka
Radosław Witkowski
Obiektywny Radomianin
Bohdan Karaś

powrót na stronę główną
RSS
czwartek, 29 sierpnia 2013

Oświata w Radomiu to jeszcze jeden bardzo ważny obszar fatalnych działań rządzących naszym miastem. Brak wizji, brak realnego długookresowego planu pracy w tym niezwykle istotnym, mającym konsekwencje o wiele szerszym niż oświata dziale, są naszą smutną rzeczywistością. PiS nie wie, jak sobie poradzić z coraz większym niżem demograficznym, z kształceniem młodzieży w zawodach dających perspektywy zatrudnienia. Niestety, wybiera kierunki nauczania pod kątem przygotowania zawodowego aktualnej kadry nauczycielskiej, a nie zgodnego z potrzebami rynku pracy.  Ucieczka młodych ludzi z miasta, zamykanie placówek oświatowych z podtekstami biznesowymi. Wszystkie te fakty świadczą, że i na tym polu rządzący naszym miastem są, delikatnie określając nieudolni.

Dzisiejszy przykład ujawniony przez radnych Platformy Obywatelskiej, kompromitującego wniosku o środki unijne na podniesienie jakości i atrakcyjności szkolnictwa zawodowego. Przez „siłę w precyzji” straciła radomska oświata siedem milionów złotych. Pieniądze te dawały szanse na kształcenie młodzieży w poszukiwanych przez przedsiębiorców zawodach. To następny powód na określenie z poprzedniego akapitu.

Wojciech Bernat, dyrektor Zespołu Szkół Samochodowych, wygrał proces sądowy z miastem dotyczący konkursu na kierownika tej placówki. Władze miasta wyeliminowały kandydaturę Bernata, pod pretekstem błędów formalnych w złożonym przez niego wniosku aplikacyjnym.  Oczywiście powody wyeliminowania bardzo dobrego kandydata były zupełnie inne. Przeciwstawił się prezydentowi(!), miał charakter i odwagę mówić nie, gdy miał rację. Mali ludzie tego nie wybaczają.

 Panie Wojciechu gratuluję wygranej póki co moralnej, niech Pan wierzy czas zmian nadchodzi.

21:42, andrzejluczycki
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Nie zamierzam odnosić się do krzyży w instytucjach publicznych, jestem katolikiem i u mnie krzyż na ścianie jest. Chcę się wypowiedzieć o metodzie walki ze swoim komendantem anonimowych policjantów. Należę do osób, które nie boją się podpisania imieniem i nazwiskiem pod swoimi poglądami. Nie wyrażam też swoich opinii anonimowo. Dlatego nie jestem w stanie zrozumieć i zaakceptować formy listów wysyłanych do władz zwierzchnich komendanta Szwalbe. Autor, czy autorzy tego pisma, przez swoje tchórzliwe zachowanie, dyskredytują sam problem. Doświadczałem i doświadczam na własnej skórze skutki „twórczości” anonimowych oburzonych, życzliwych, zatroskanych, czy jak ich tam nazwać. Kilka anonimowych listów preparowanych przez przeciwników zainteresowanych zmianą sytuacji w rękach osób lubiących rzecz z wierzchu oceniać lub czekających na takie „wygodne” informacje, może spowodować poważne perturbacje. Tego uczą we wszystkich szkołach służb specjalnych i wydaje się, na kursach policyjnych też.

Interesuję się historią i niestety jest pewna powtarzająca się skłonność nas Polaków do takich małych, niskich pod względem moralnym działań. Nasilają się one w momentach przełomowych, nierzadko bardzo trudnych dla jednostek, dla ogółu. Przykład, choćby jesień 1939r, niemiecka administracja na okupowanych ziemiach zasypywana jest donosami Polaków na Polaków. Na ziemiach zajętych przez sowietów takie praktyki nagłaśniano i zachęcano rodaków aby tak właśnie postępować. Po wojnie nasi ubecy czerpali garściami z doświadczeń radzieckich.

Czy opierając się na takich wzorcach można walczyć nawet o słuszną sprawę? Zdecydowanie nie. Dlatego policjancie lub policjanci, okażcie męstwo, podpiszcie swoje listy. Miejcie odwagę ponieść odpowiedzialność za to o co walczycie.  Mam nadzieje, że minęły już czasy gdy cel uświęcał środki.

21:20, andrzejluczycki
Link Komentarze (1) »
sobota, 24 sierpnia 2013

„Król biedronek” z podręcznym pojawili się na budowie obwodnicy południowej, z ambitnym planem wytłumaczenia mieszkańcom Idalina, Godowa i innych przyległych terenów – dlaczego odciął ich od Radomia. Teorii jest kilka; a to nie są jego wyborcy, a to zawsze sprawiają mu kłopoty, a to robią niepotrzebny hałas o dojazd, jakby w mieście nie było poważniejszych spraw. Jedyne konkretne wytłumaczenie, które przebiło się do słusznie zdenerwowanych mieszkańców tej części miasta, było „takie są przepisy i co ja mogę…” Fakt, człowiek z takim potencjałem intelektualnym nie może wiele. Przecież buduje się drogę, a że w poprzek tym ludziom… cóż nie każdemu się dogodzi.

Zapewniam, można było zaplanować budowę tak aby w minimalnym stopniu utrudniać komunikację. Wystarczyło tylko pomyśleć i przewidzieć. Pierwsza rzecz, w różnym czasie zaplanować budowę wiaduktów. Na początku na Wyścigowej później na Wiejskiej. Tak rozpisać w czasie te zadania, aby jedna z tych przepraw była przejezdna. Należało zaplanować i przygotować połączenia tych ulic z tymczasowymi lub docelowymi drogami. Utwardzić je, oznakować, poinformować mieszkańców o objazdach i podać terminy utrudnień. Nie byłby to duży koszt finansowy. Na pewno wart tego aby ułatwić życie mieszkańcom tej części miasta. Tak powinna, pochodząca z wyboru władza traktować mieszkańców miasta. To zadanie, i niestety nie tylko to, przerasta percepcje myślowe rządzących Radomiem. Podobnie zachowywali się w trakcie remontu Słowackiego. Rozjechany Idalin, Długojów to skutki braku wyobraźni tych ludzi.

No cóż, takim mnie Panie Boże masz, jakim mnie stworzyłeś. Tylko jak długo my mamy to cierpliwie znosić?

22:31, andrzejluczycki
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 sierpnia 2013

Jestem zszokowany, tyle osób, sprzętu na radomskich ulicach, zajmujących się porządkami jeszcze nie widziałem. Sprzątane są chodniki, które spokojnie zarastały sobie trawą przez lata zaniedbywane, łatane w drogach dziury, które pamiętają dobre czasy poprzedniego prezydenta. Koszona trawa bardzo się dziwi, gdyż w tych miejscach nikt jej nie ścinał przez kilka lat. Malowanie oznakowania poziomego na drogach. Radom zaczyna wyglądać jak panna na wydaniu. Pewnie „król biedronek” i jego podręczni zaopatrzą się w nowe krawaty a może nawet bluzeczki. Jak wyglądać to wyglądać.

W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, ówczesne władze Radomia doszły do wniosku, iż trzeba poprawić wygląd Żeromskiego. Pomalowano frontowe ściany kamienic. Z ulicy to jakoś wyglądało ale wystarczyło wejść za bramę, któregokolwiek budynku aby znaleźć się w ponurej rzeczywistości.

Stare wraca.

21:12, andrzejluczycki
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 06 sierpnia 2013

Dyskusje polityków winny być soczyste, czasami dosadne, krytyczne ale nigdy obraźliwe, podważające godność oponenta. Musimy pamiętać – osoba mająca inne poglądy, nie jest naszym wrogiem. Jest konkurentem, przeciwnikiem, adwersarzem – aż i tylko. Nikim więcej. Nierzadko w ferworze dyskusji, polemice prowadzonej na żywo, wyrwie się temu czy owemu mocne i dosadne słowo.  Jest to naturalne, emocje są jednym z elementów polemiki, ale trzeba klasy aby w porę okiełznać gniew, uspokoić wewnętrzne wzburzenie. To jest elementarz, od którego wszyscy zajmujący się działaniem publicznym powinni zaczynać.

Okazuje się, że nie wszyscy to rozumieją. Obserwując radomskie podwórko, zastanawiam się skąd w tych, najczęściej młodych ludziach tyle jadu, jawnej nienawiści do tych co mają inne poglądy. Według tych zapalczywych wojowników, należy przeciwnika ogłuszyć epitetem, wdeptać w ziemię kłamstwem lub półprawdą, zamurować chamstwem, przyklepać mogiłę osobistymi odnośnikami np.; do wyglądu, korzeni pochodzenia czy powiązań rodzinnych, życia osobistego, sprawowanej funkcji.

Co budzi mój największy niesmak? To, jak adwersarz nie znajdując argumentów merytorycznych dla sensownego odparcia poglądów, sięga po nierzadko obraźliwe, epitety ukierunkowane osobiście lub najbliższych. Pamiętam, jak kiedyś młoda maturzystka wypowiadała się publicznie co jej się w Radomiu nie podoba i dlaczego będzie szukała swojej szansy poza miastem. Oponenci, miast odnieść się do argumentacji przedstawionej przez sympatyczną dziewczynę - atakowali jej wygląd. Jest to postępowanie wyjątkowo podłe szczególnie w stosunku do młodych osób. Tacy ludzie nie mają tak grubej skóry, jak np. ja. Ludzie młodzi, wrażliwi, otwarci na polemikę opartą na argumentach, dostają cios, który na długo może ich oduczyć zajmowania się sprawami publicznymi.

Ostatnio, nieznajdujący merytorycznych odpowiedzi na moją polemikę, podręczni „króla biedronek”, zaatakowali moje dzieci. Chciałbym bardzo, aby któryś z rządzących naszym miastem pochwalił się zdaniem tak trudnego egzaminu jak np. na egzaminatora, (od dwóch do pięciu procent przystępujących do egzaminu otrzymuje pozytywny wynik). Chciałbym, aby któryś z tych nieudaczników posiadał tak wysokie kwalifikacje, że o radę, pomoc, wyjaśnienia zwracaliby się do niego nieomalże codziennie, przedstawiciele tylu ważnych podmiotów, jak do mojej córki.

Spróbujcie zdobyć taką wiedzę, wykazać się umiejętnością logicznego myślenia, doświadczeniem. To dla was za trudne, lepiej zająć się nie polityką, bo to też poza waszymi możliwościami, a politykierstwem. Jesteście kompletnymi ofermami, którzy boją się przegrać wybory i zmierzenia się z poszukiwaniem pracy na wolnym rynku. Dlatego wara wam od moich dzieci!

09:00, andrzejluczycki
Link Dodaj komentarz »