Polecam radomskich bloggerów:
Wiesław Wędzonka
Radosław Witkowski
Obiektywny Radomianin
Bohdan Karaś

powrót na stronę główną
RSS
piątek, 22 listopada 2013

Wyobraźmy sobie, że jest rok, powiedzmy, 1976. Polska właśnie kolejny raz zwiększyła eksport kauczuku, stając się jednym z czołowych producentów gumy naturalnej na świecie.

Niestety, zbiory bananów okazały się w tym sezonie wyjątkowo marne – to pewnie początki zmian klimatu. Województwo Amazońskie przeżywa napływ turystów, a bogaci Polacy masowo wyjeżdżają do swych afrykańskich domów zimowych, gdzie chronią się przed europejskimi mrozami. Stać ich na to, w końcu dorobili się na wydobyciu ropy naftowej i sprzedaży gór lodowych, naszej narodowej specjalności. Polska jest ostatnią potęgą kolonialną. Stało się tak dzięki mądrej polityce kolonizowania terenów bez wojen i za zgodą miejscowej ludności, której rycerscy Słowianie, znani z tolerancji, zawsze nadawali obywatelstwo naszego kraju. Dobrze, może z tą tolerancją to trochę przesada. W końcu wszyscy pamiętają krwawe zamieszki na tle rasowym w Radomiu i kolonizowanie Madagaskaru.
Czy to fragmenty kolejnej zapomnianej powieści Stefana Barszczewskiego? Nie. Wbrew pozorom, takie marzenia snuli poważni przedstawiciele elit Drugiej Rzeczypospolitej. Po odzyskaniu niepodległości pojawiło się wiele pomysłów na odbudowę i dalszy rozwój kraju. Obok Szklanych Domów, budowy portu w Gdyni i dokonania skoku cywilizacyjno-higienicznego dzięki sławojkom, istniały także koncepcje dużo śmielsze, z dzisiejszej perspektywy bardziej fantastyczne niż realistyczne. Zresztą już wtedy nie powinny być brane na poważnie, a jednak zawsze znajdowało się grono szanowanych obywateli wierzących w rzeczy niemożliwe. W okresie dwudziestolecia międzywojennego sztandarową ideą tego typu była właśnie imperialna ekspansja Rzeczpospolitej na lądach i oceanach, w imię budowy kolonialnej potęgi, równej Wielkiej Brytanii, Francji albo chociaż Belgii.

Jest to fragment artykułu, których autorami są Agnieszka Haska i Jerzy Stachowicz, pod tytułem „Kolonie z lamusa, czyli jak być mogło” opublikowany w czasopiśmie „Nowa Fantastyka”.

Tekst ten pięknie komponuje się z pomysłem prezydenta naszego miasta o emisji obligacji na rzecz Portu Lotniczego w Radomiu. Jest to idealny przykład naszych tęsknot za wielkością, naszych marzeń o świetlanej przyszłości dzięki realizacji kolorowej wizji pobudzanej ambicjami. Wszyscy chcemy realizacji marzeń, nawet tych najbardziej utopijnych ale róbmy to na własne ryzyko za własne pieniądze. Zupełnie inaczej wyglądają sprawy, gdy w grę wchodzą publiczne środki. Pełną odpowiedzialność za ich sensowne wydawanie ponoszą decydenci.

Bardzo bym chciał aby w Radomiu funkcjonowało cywilne lotnisko i korzystało z niego ponad milion pasażerów – taka liczba wg ekspertów jest konieczna aby lotnisko było na granica rentowności. (Tu informacja na temat rentowności lotnisk). Nie zgadzam się na marnotrawienie publicznych pieniędzy na projekty typu kolonie na Madagaskarze. Proponuję aby planowane obligacje wykupili; prezydent, jego zastępcy i wszyscy radni głosujący za tym projektem.

21:28, andrzejluczycki
Link Komentarze (2) »
sobota, 16 listopada 2013

Czytając ostatnie relacje prasowe dotyczące starań o pieniądze z przyszłej perspektywy finansowania dla projektów mających szansę na dofinansowanie z środków Unii Europejskiej, przecieram oczy ze zdumienia. Prezydent miasta napisał w oświadczeniu po ostatnim spotkaniu z władzami Mazowsza „…wszystkie 11 projektów, jakie zostały zgłoszone przez Miasto do Kontraktu Terytorialnego, spełnia kryteria ustalone przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego”. Jest to nieprawda. Na spotkaniu zorganizowanym przez Leszka Ruszczyka w Urzędzie Marszałkowskim zostało to udowodnione. Wszyscy obecni, w tym przedstawiciele władz Radomia z prezydentem na czele, z tą oceną się zgodzili. Wytknięte zostały ewidentne błędy projektów i wskazano przyczyny, dla których te projekty zaakceptowane być nie mogły.

Pokazane zostały ścieżki poprawy niektórych wniosków i droga do ich ponownej oceny. Poprawienie projektów wraz z wnioskami już przyjętymi do kontraktu dawało szansę na staranie się o inwestycje rzędu kilkuset milionów złotych.

Nikt z obecnych nie podnosił na tym spotkaniu kwestii nie znajomości kryteriów oceny. Były powszechnie znane. Prezydent i jego urzędnicy, kilkakrotnie podkreślał, iż przyjechali się uczyć „aby nie popełniać w przyszłości takich błędów”. Marszałkowie Ruszczyk i Struzik zadeklarowali pomoc w szkoleniu chętnych z naszego subregionu. Po tym jak prezydent Kosztowniak z wielką atencją dziękował za owocne spotkanie i z dużym zakłopotaniem wręczył list, pod którym się nie podpisałem, marszałkowi Struzikowi byłem przekonany, iż wszyscy uczestnicy spotkania są zadowoleni. Radom ma zyskać wpisy na krótką listę, po niezbędnych poprawkach wniosków, dodatkowe projekty. Urzędnicy mają posiąść niezbędną wiedze jak aplikować o unijne pieniądze. Byłem zbudowany konstruktywną atmosferą i ustaleniami spotkania.

Dlaczego więc, rządzący miastem atakują tych, którzy do tych pozytywnych ustaleń doprowadzili?

Odpowiedź jest zaskakująco prosta – brak wkładu własnego.

A ten istotny element widzę w różnych płaszczyznach:

  • Po pierwsze finansowego. Miasto jest potężnie zadłużone, a każdy projekt wymagał będzie co najmniej 20% wkładu własnego, więc co powie prezydent mieszkańcom gdy projekty zostaną zaakceptowane? Lepiej teraz udowadniać tezę, wbrew oczywistym faktom, że jesteśmy krzywdzeni, niż później powiedzieć prawdę o braku gotówki w kasie na wkład własny konieczny do realizację projektu.
  • Po drugie intelektualny. Z jedenastu wniosków tylko dwa jako tako spełniały kryteria i znalazły się na „krótkiej liście”. Wielką frustrację w szeregach PiS spowodowało obnażenie tej prawdy. Czarę goryczy przelał fakt, iż są w Radomiu inni (czytaj posiadający niezbędną wiedzę), których wnioski zostały zaakceptowane. 

Swoimi niewybrednymi atakami personalnymi nie zniechęcicie nas do skutecznej pracy na rzecz Radomia i Regionu Radomskiego. Wasz czas nieudolnych, szkodliwych dla miasta rządów mija. Zrobimy wszystko, aby się nie powtórzył.

21:52, andrzejluczycki
Link Komentarze (3) »