Polecam radomskich bloggerów:
Wiesław Wędzonka
Radosław Witkowski
Obiektywny Radomianin
Bohdan Karaś

powrót na stronę główną
RSS
czwartek, 28 lutego 2013

W poniedziałkowej Gazecie Wyborczej przeczytałem dwa artykuły, jeden o bezrobociu w Radomiu i powiecie radomskim, drugi o propozycji budowy pomnika pary prezydenckiej. Wgląda na to, że w naszym mieście dostanie pracy jest tak prawdopodobne, jak wygranie w totolotka. Kilkadziesiąt tysięcy bezrobotnych to wyjątkowe osiągnięcie rządzących Radomiem. Zamiast pomysłu na rozwiązanie tego najważniejszego problemu prezydent wdaje się w spór ze starostą radomskim, kto ma prowadzić i za jakie pieniądze – biuro pracy. Jest to przykład szeregu konstruktywnych działań podejmowanych przez naszych włodarzy mających na celu walkę z bezrobociem. Piszę o szeregu mając również na myśli budowę pomnika Marii i Lecha Kaczyńskich. Są to na pewno nietuzinkowe postacie w naszej historii. Ale dlaczego akurat w Radomiu mamy budować ten pomnik? Jakie szczególne zasługi dla naszego miasta wniosły te osoby? Od dawna uważam, iż uhonorowanie szczególnej osoby nie powinno się odbywać poprzez stawianie ich postaci na cokołach. Mam w żywej pamięci likwidacje pomników osób lub czynów uznawanych za wielkie w dawnym okresie. Najgodniejszym upamiętnieniem tych osób, to np. budowa szkół, mostów, jednostek kultury nazywanych ich imieniem. Podniesienie kwestii budowy pomnika, jako najważniejszego zagadnienia w mieście o tak wielkim poziomie bezrobocia jest co najmniej niezrozumiałe.

Panowie i panie, członkowie koalicji rządzącej naszym miastem, bierzcie się za rozwiązywanie prawdziwych problemów Radomia!

12:27, andrzejluczycki
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 lutego 2013

Kilka wydarzeń zadziało się w ostatnim czasie dotyczące komunikacji drogowej w naszym regionie. Na początek radosna wiadomość: wojewoda mazowiecki podpisał zezwolenie na realizację inwestycji drogowej (ZRID) - nowego przebiegu drogi S-8, która połączy się z naszą popularną „siódemką” . Nowa droga omija Janki i Raszyn przy wjeździe do Warszawy. Czas dojazdu samochodem od Janek do centrum stolicy trwa nieomalże tyle ile dojechanie z Radomia do Janek. Budowana droga ma nareszcie rozwiązać ten problem. Dla osób zajmujących się projektowaniem i budową dróg znane są problemy z uzyskaniem pozwolenia na budowę. Kłopoty z uzyskaniem prawa własności do terenów pod budowę, uzyskanie pozwoleń wodno-prawnych, czy szczególnie trudne w świetle obowiązującego prawa – decyzji środowiskowej to prawdziwa droga przez mękę. Tym bardziej cieszę się, że projektantom udało się pokonać trudności i uzyskać ZRID. Gratuluję wszystkim i trzymam kciuki za pomyślną realizację tak potrzebnej inwestycji.

Na ostatnim posiedzeniu Komisji Rozwoju Gospodarczego, Infrastruktury i Przeciwdziałaniu Bezrobociu byli obecni przedstawiciele Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Uzyskaliśmy między innymi informację, że obwodnica Radomia wzdłuż drogi S-7 czeka tylko na uruchomienie finansowania i można przystąpić do robót. Wydaje się, że budowa i tego odcinka drogi lada moment się rozpocznie.

Ruszyła pełną parą budowa mostu na Wiśle pod Solcem, a po naszej stronie trwają prace projektowe drogi 747. W pierwszej kolejności od mostu do Lipska, w następnym okresie do Iłży. Sejmik Mazowiecki zdecydował o współfinansowaniu budowy mostu.

Media w ostatnim czasie donosiły o odkładaniu w czasie koncepcji budowy drogi ekspresowej S-12. Jest to wiadomość szczególnie niepokojąca. W ważnym okresie mojego życia byłem mocno zaangażowany w realizację tego projektu. Tu są linki przypominające  te wydarzenia. I jeszcze jeden. Wydaje się, że brakuje mocnej determinacji w lobbowaniu za tą inwestycją. Przypominamy sobie co kilka lat, ponarzekamy, zgonimy winę na innych i… sprawa odfajkowana.

22:17, andrzejluczycki
Link Komentarze (1) »
wtorek, 19 lutego 2013

Wyjątkowo długo trwały obrady wczorajszego sejmiku. Tematów budzących emocje radnych, ale i osób obserwujących sesję, było dużo. Sprawa, która od dłuższego czasu mocno podnosi adrenalinę to kłopoty lotniska Modlin. Radni SLD ponownie domagali się, między innymi, powołania komisji śledczej (pisałem o tym po poprzedniej sesji). Było dużo dociekliwych pytań ze strony radnych kierowanych do zarządu portu jak i rady nadzorczej. Najważniejsze informacje są takie – lotnisko ma być uruchomione na początku czerwca, pas startowy ma być betonowy, lotnisko mimo generowania strat nie ogłosi upadłości, póki co zmian personalnych we władzach spółki się nie przewiduje. Pozostawiam tę sprawę bez komentarza.

Następnym punktem budzącym olbrzymie kontrowersje były projekty likwidacji kilku szkół i kolegiów licencjackich podległych marszałkowi. Przebieg dyskusji był kalką tego, co działo się na sesji rady miejskiej w Radomiu rok temu. Opozycja, przy wsparciu bardzo licznie zgromadzonej na sali widowni – nauczycieli likwidowanych placówek, przypuściła frontalny atak na zarząd. Zarząd odpierał ataki argumentując w identyczny sposób, jak robił to prezydent i jego urzędnicy w Radomiu. Najbardziej paradoksalne było to, że jeden z najbardziej broniących interesów nauczycieli - radny PiS, był inicjatorem i wykonawcą likwidacji kilku szkół w jednej z dzielnic Warszawy za kadencji pana Kaczyńskiego – jego podpisy funkcjonują pod uchwałami w tej sprawie. Jakże prawdziwe i trafne okazuje się być powiedzenie – punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Dla mnie najważniejszym punktem obrad był ten dotyczący budowy mostu przez Wisłę w Kamieniu i dróg dojazdowych. Udało się przekonać radnych do współfinansowania z województwem lubelskim tej inwestycji, choć przeciwników było wielu. Argumenty podnoszone przez przeciwników, z którymi po części się zgadzam to zasady finansowania tej inwestycji. Województwo lubelskie dostaje ogromne środki na rozwój tzw. „ściany wschodniej” i jednocześnie otrzymuje pieniądze z podziału płaconego przez Mazowsze „janosikowego”. Przekonywałem koleżanki i kolegów na posiedzeniu klubu jak i w komisjach, że jest to niezwykle ważna inwestycja dla południowego Mazowsza, że pieniądze wydane na ten cel przyniosą w przyszłości znaczące korzyści. Most, który otworzy możliwości wymiany gospodarczej, da szansę rozwoju nowych podmiotów. Udało się prawie wszyscy głosowali za tą uchwałą.

Przez udział w sesji nie mogłem być obecny na wstępach w Skaryszewie. Bardzo żałuję. Z informacji uczestników targów wiem, że były udane. Nie zdarzyło się nic co mogłoby uzasadnić wielki szum medialny wywoływany przez „obrońców” zwierząt, szukających rozgłosu. To dobrze. Może w przyszłości znajdą inną imprezę, na której będą mogli błysnąć w mediach a wstępy zostawią w spokoju.

PS. Informacja dla młodych wilczków – manipulowanie faktami jeszcze wam nie wychodzi. Do nauki!     

17:50, andrzejluczycki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 15 lutego 2013

Prezydent miasta (PiS) postanowił poprosić premiera (PO) aby przyjechał do niego i przywiózł kilka milionów unijnych pieniędzy. Zakładam, że premier zapomni o kpinach i gorzkich słowach kierowanych pod jego adresem w trakcie i po osiągniętym sukcesie w Brukseli. Załóżmy, że nie dostrzeże wniosku o votum nieufności wobec jego rządu skierowany przez PiS. Załóżmy, że mimo sprzeciwu eurodeputowanych PiS-u Parlament Europejski przyjmie budżet. Premier przyjedzie i będzie na tyle zdeterminowany, aby pomóc miastu rozwiązać nabrzmiałe problemy. O co prezydent poprosi? Ano pewnie, jak w propozycji do kontraktu terytorialnego – o zainstalowanie oświetlenia na radomskich ulicach. Jest to sprawa globalna i na pewno ponadregionalna, latarnie w Radomiu są wyjątkowo wysokie i służą pewnie nie tylko do oświetlenia.

Tak się ma propozycja prezydenta do premiera, jak pomysł SLD o obniżce cen biletów na autobusy w naszym mieście, do przeciwdziałaniu bezrobociu. Obniżymy koszty przejazdu, a bezrobotni szturmem zaczną korzystać z autobusów miejskich i staną się mniej bezrobotni – zaczną jeździć autobusami – to też jakieś zajęcie.

Są to pomysły świadczące o niezwykłym poziomie percepcji twórczej naszych elit politycznych. Czy można wymyśleć coś bardziej absurdalnego?

Trzy podstawowe zadania, jakie powinny stać przed władzami miasta to:

  1. Rozwiązanie problemu bezrobocia.
  2. Prawdziwa, przemyślana i niezbędna reforma systemu oświaty.
  3. Mądra, bez prywatnych podtekstów, prorozwojowa inwestycja w infrastrukturę.

Trzy wzajemnie przenikające się najważniejsze zadania. Jednak najistotniejsze: trzeba mieć pomysł na rozwiązanie tych problemów. Dopiero kolejnym krokiem będzie pozyskanie środków (śmiem twierdzić, że jeżeli pomysły będą trafne, pieniądze też się znajdą). I ostatni krok, to konsekwentna realizacja tych działań, dzięki którym Radom znajdzie się wreszcie na tak pożądanej i oczekiwanej przez nas ścieżce rozwoju. Niestety wymaga to – poza myśleniem – czasu, którego w ostatnich latach tak dużo straciliśmy. I niech władze przestaną wreszcie zganiać winę na rządzących państwem i województwem o ciągłe pomijanie miasta przy podziale funduszy.   

Moje koleżanki i koledzy z Platformy nieraz prezentowali fragmenty takich założeń, podsuwali gotowe rozwiązania wielu problemów. Wrócimy do tematu i podzielimy się publicznie naszymi projektami w odpowiednim czasie.

PS. Bezpłatne bilety dla bezrobotnych – te są autentycznie potrzebne dla osób poszukujących pracy. Proponuję karnety kilkuprzejazdowe na określony czas. Rozwiąże sprawę?

11:31, andrzejluczycki
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 lutego 2013

Kilka dni temu pokusiłem się na przedstawienie sytuacji Spółdzielni Mieszkaniowej Ustronie, opisałem, jaki stan spółdzielni zastaliśmy. Dane te były zatrważające. Ale skoro już wzięliśmy się za porządki, dziś podzielę się z Państwem działaniami, które w naszej ocenie pozwoliły na uzdrowienie naszej spółdzielni.

Praca

Zaczęliśmy od podstaw prawnych działania spółdzielni. Przygotowany przez nas i uchwalony przez Walne Zgromadzenie statut jest wolny od dwuznaczności poprzedniego dokumentu i zgodny z aktualnym prawem. Dopracowana została większość regulaminów obowiązujących w spółdzielni. Jest to ważny, podstawowy fundament prawidłowego funkcjonowania każdej jednostki.

Przeprowadziliśmy rzecz bardzo ważną, ale budzącą dużo kontrowersji – restrukturyzację zatrudnienia w naszej spółdzielni. Od kilku lat na Walnych Zgromadzeniach poruszany był temat przerostu zatrudnienia w spółdzielni i jakości pracy świadczonej przez pracowników na rzecz mieszkańców. O tym nasi poprzednicy mówili, my tego dokonaliśmy. Były to działania trudne i bolesne dla osób, które musiały odejść w związku z redukcja etatów. Wszyscy pracownicy służb technicznych otrzymali propozycje pracy na rzecz spółdzielni, poprzez utworzenie własnych podmiotów gospodarczych lub wyrażenie zgody na kontynuację zatrudnienia w firmach wykonujących pracę w naszych zasobach.

Wyszliśmy z założenia, że członkowie rady nadzorczej, zarząd jak i wszyscy pracownicy spółdzielni są osobami wybranymi lub zatrudnionymi, do wykonywania określonych zadań, na rzecz i w interesie członków spółdzielni (o tej prawdzie zapominają rządzący naszym miastem). To my, członkowie spółdzielni płacąc czynsz, jesteśmy pracodawcami wszystkich zatrudnionych w spółdzielni. Spółdzielcy, zaliczam się do tego grona, słusznie oczekują od nas rzetelnej, uczciwej pracy i pilnowania, aby wysoki czynsz, jaki co miesiąc płacimy był racjonalnie wydawany. Chcemy mieszkać wygodnie, w ciepłych mieszkaniach, bezpiecznie, w czystym, zadbanym otoczeniu. Oczekujemy również, aby opłaty przez nas ponoszone nie był wysokie. I właśnie te założenia były katalizatorem naszych, między innymi restrukturyzacyjnych działań. Dzięki temu projektowi spółdzielnia osiąga wymierne korzyści zarówno finansowe jak i jakościowe. Prace wykonywane na rzecz spółdzielni są tańsze, szybsze, dokładniej wykonywane i lepszej jakości. To widać w naszym otoczeniu; wystrzyżone trawniki, pielęgnowana zieleń, wysprzątane czyste chodniki, partery klatek schodowych. Efekty, jakie uzyskaliśmy tylko z tytułu redukcji zatrudnienia, są bardzo wymierne - kilkaset tysięcy zł rocznie, a przecież to nie wszystkie korzyści, jakie uzyskujemy z tego tytułu. Oszczędności mogliśmy przeznaczyć między innymi na docieplanie budynków.

W ciągu dwóch lata naszej kadencji dokonaliśmy termomodernizacji 45 budynków! Jest to skokowy wzrost. Przez trzydzieści lat spółdzielnia licząca 117 budynków ocieplała jeden, dwa budynki rocznie. My spowodowaliśmy, że w dniu dzisiejszym wszystkie bloki na Ustroniu są docieplone. Docieplenia przeprowadzano w różnym czasie, więc jakość prac wykonywanych technologiami z końca ubiegłego wieku jest gorsza od tych wykonywanych w ostatnim czasie. Mamy w swoich planach kontynuowanie tego procesu tak, abyśmy wszyscy mieszkali w jednakowo ciepłych, oszczędnych i kolorowych domach. Kompleksowa termomodernizacja przynosi ewidentne korzyści dla członków spółdzielni, choćby w zmniejszonej opłacie za ogrzewanie ( za ubiegły sezon grzewczy zwróciliśmy mieszkańcom prawie dwa miliony złoty za nadpłaty), podnosi komfort mieszkań i wygląd budynków.  Osiedle staje się kolorowe, radosne i ładne. W ubiegłym roku dokonaliśmy termomodernizacji trzech bloków. Jeden, o którym „zapomnieli” poprzednicy i dwóch budynków, które były docieplane w latach osiemdziesiątych z użyciem azbestu. Dla tych budynków otrzymaliśmy, jako jedyna spółdzielnia, dofinansowanie z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. W tym roku planujemy termomodernizację trzech budynków a roku następnym dwóch ostatnich docieplanych azbestem. Wszystkie te prace wykonujemy nie podnosząc czynszu!

Zmierzyliśmy się z problemem niebilansowania się wody w naszych zasobach. Wymieniamy, w ramach funduszu remontowego, a więc bez ponoszenia dodatkowych kosztów przez lokatora, wodomierze. Okazuje się, iż w budynkach, w których zamontowaliśmy nowe wodomierze, (odporne na fałszowanie), zużycie wody zaczęło się bilansować. Wskazania wodomierzy w lokalach mieszkalnych pokrywają się ze wskazaniami wodomierzy głównych.

Wszystkie usługi i prace zlecane na zewnątrz przeprowadzane są w drodze otwartych przetargów, w których, w roli obserwatorów uczestniczą członkowie Rady Nadzorczej. Opracowany jest szczegółowy regulamin przeprowadzania przetargów, określający kryteria i formę, w jakich dokonywane są wydatki spółdzielni. Wszystkie działania spółdzielni, a szczególnie te związane z wydawaniem spółdzielczych pieniędzy, są przejrzyste i transparentne.

Był to jeden z kluczowych naszych postulatów i pilnujemy, aby był realizowany.

Pisałem już o tym, ale jest to sprawa tak ważna, że powtórzę. Wbrew wielkiemu oporowi prominentnych przedstawicieli rządzących Radomiem, przekazaliśmy na rzecz miasta sieć wodociągową będącą w zasobach spółdzielni. Opór miał swoje korzenie w faktach, o których szeroko pisałem w poprzednim odcinku „Ustronie serce miasta – początek”.

Nie zapominamy o naszych dzieciach, czynne są i oferują urozmaicony program działań Klub Osiedlowy oraz trzy świetlice. Organizowane są różnego rodzaju konkursy, turnieje sportowe. Przy pomocy proboszcza parafii Matki Boskiej Bolesnej zorganizowaliśmy kolonię dla dzieci pochodzących z najuboższych rodzin. Prowadziliśmy i prowadzimy akcję dożywiania dzieci tych, które takiej pomocy potrzebują. Zbudowaliśmy ogródki zabaw dla naszych najmłodszych lokatorów, dbamy, aby były czyste i bezpieczne.

Prężnie działa Stowarzyszenie Rencistów i Emerytów na naszym osiedlu, któremu również w różnej formie udzielamy pomocy i wsparcia.

Wymieniam te najistotniejsze działania Rady Nadzorczej, której mam zaszczyt przewodniczyć. Spraw, którymi się zajmujemy jest znacznie więcej, wszystkie działania mają jeden wektor – dobro mieszkańca osiedla.

W następnym odcinku o naszych zamierzeniach.

18:13, andrzejluczycki
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 lutego 2013

Mam działkę w okolicach Mniszka, i od kilku lat doświadczam podobną sytuację. W okolicznym lesie przy drodze porzucane zostają młode psy, które głodne, zziębnięte, wystraszone przybiegają na moją działkę i szukają schronienia. Przez kilka zim dokarmiałem po trzy, cztery i więcej zwierzaki, a później szukałem dla nich domu, opiekunów. To pokłosie naszej „miłości” do zwierząt – gdy małe wyglądają ładnie i sprawiają mniej kłopotów są maskotką dla dzieci. Problem zaczyna się gdy stają się większe, trzeba ich wyprowadzać, karmić opiekować się. A one gryzą meble, załatwiają swoje potrzeby nie tam gdzie chcemy, szczekaniem domagają się swoich praw. Tu kończy się „miłość” do zwierząt. Dobrze, że nie przywiązują ci miłośnicy psów swoich niechcianych pupilów do drzewa zostawiając ich w lesie na niechybną śmierć w męczarniach.  O obrońcach psów nie słychać, nie widać ich działań, dlaczego?

Odpowiedź jest prosta – nie ma przy takich codziennych działaniach kamer, mikrofonów, rozgłosu.

Proste wytłumaczenie dla wielkiego zainteresowania obrońców zwierząt skaryszewskimi wstępami. Tu, te wszystkie atrybuty popularności są. Dużo łatwiej się wypromować, często można znaleźć swoje zdjęcie w gazetach, lub telewizji. Im bardziej poglądy obrońców zwierząt są radykalne i dosadne, tym większe zainteresowanie publikatorów. Kocham zwierzęta, jestem za ich szczególną ochroną, mam jednak nieodparte wrażenie, że próba lansowania własnej osoby przy okazji najstarszych w Polsce targów końskich, jest głęboko nieetyczna, wręcz nieuczciwa.

Wstępy to uświęcona przez wieki tradycja sprzedaży, kupna tak kochanych przez Polaków zwierząt. Nie wolno nikomu ich dyskredytować w imię własnego rozgłosu. Z całego serca popieram działania burmistrza, radnych Skaryszewa, którzy wierni tradycji starają się, aby Skaryszewskie Wstępy były wielkim świętem i to nie tylko handlowym, z końmi w tle.

19:43, andrzejluczycki
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 10 lutego 2013

Mamy przyjęty przez szefów państw unijnych budżet. Jest to wielki sukces premiera Donalda Tuska, wielki sukces ekipy negocjatorów, wielka radość nas Polaków. Jestem dumny i szczęśliwy, że zamierzenia, plany modernizacji tak potrzebne w naszym kraju mają szanse się ziścić. Nigdy w naszej długiej historii nie udawało się pozyskać tak dużych pieniędzy płynących do nas z zewnątrz, jak w ostatnim okresie czasu. Dla mojego pokolenia, pamiętającego siermiężne czasy cywilizacyjnego zacofania, pokolenia, które oglądając życie w krajach zachodnich mogło tylko marzyć o poziomie życia obywateli tych państw, jest to wspaniała wiadomość. Dostajemy zastrzyk większy niż w poprzednim budżecie, pozwalający na szybki postęp, modernizacje kraju we wszystkich dziedzinach. Budżet unijny jest globalnie niższy od założeń, ale nie dla Polski, i jest to tym większy sukces naszych negocjatorów. Nie wiem jak traktować zapowiedź euro-posła PiS, który publicznie zastanawia się, czy głosować za wynegocjonowanym budżetem. Jak bardzo można nie lubić własnego kraju aby się nad tym zastanawiać? Jest to objaw zaślepienia, zawiści czy głupoty?

Wszyscy moi rodacy będą beneficjentami tych pieniędzy i niech to będzie słodka łyżeczka miodu dla tych wszystkich, którzy przełykają gorzką pigułkę sukcesu Donalda Tuska i jego rządu.

13:14, andrzejluczycki
Link Komentarze (1) »
środa, 06 lutego 2013

Początek

Jeszcze kilka lat temu Ustronie miało opinię najgorszego osiedla w Radomiu. Afera goniła aferę, panował chaos organizacyjny i kompetencyjny. Istniała realna groźba wyłączenia ciepła przez RADPEC za niepłacenie rachunków przez spółdzielnię. Wszystkich nas–mieszkańców osiedla otaczało poczucie niepewności i zagrożenia. Szare smutne budynki, brudne zaśmiecone otoczenie, dziurawe chodniki i drogi wokół bloków. Nic dziwnego, że na Ustroniu były najtańsze w całym Radomiu mieszkania, powoli nasze osiedle w opinii radomian zamieniało się w slumsy. Taka była ponura rzeczywistość, zafundowana mieszkańcom Ustronia przez poprzednie władze spółdzielni.

Trzy lata temu wystartowałem z grupą sąsiadów, oburzonych degradacją Ustronia, w wyborach do Rady Nadzorczej naszej spółdzielni. Naszym wyzwaniem było „Uporządkujmy naszą spółdzielnię – nasz dom.” Spółdzielcy zaufali naszemu programowi. Wygraliśmy te wybory.

Nie straciliśmy ani chwili. Od pierwszego dnia po wyborze porządkujemy Ustronie. Na początku wyjaśniliśmy nieprawidłowości do jakich dopuszczali się nasi poprzednicy.

Przypomnę fakty. Rok 2006 - wybory do Rady Nadzorczej. Wybory przebiegają w bardzo burzliwej, mocno upolitycznionej atmosferze. W proces wyborczy zaangażowały się bardzo mocno struktury PiS naszego okręgu z posłem Suskim na czele. Działacze tej partii, mimo braku członkostwa w naszej spółdzielni zdominowali zebrania grup członkowskich. Hasłem ich kampanii było: „weźmiemy odpowiedzialność za Ustronie”. Wytypowani przez PiS członkowie spółdzielni wystartowali w wyborach i zdobyli większość na cztery lata w Radzie Nadzorczej Ustronia.

Nasi poprzednicy zaczęli swoje działania od odwołania zarządu z Magdą Radomską na czele. Powołali tymczasowy zarząd z pośród członków rady z prezesem Kotwickim. Przez ponad pół roku Kotwicki, instruowany przez komisarza PiS, którego, między innymi wskazanymi osobami, zatrudnił w spółdzielni. Robił czystki personalne i intensywnie szukał kandydatów do zarządu. Znaleźli, Krześniaka i Wiosnę. Do dziś i jeszcze przez kilka następnych lat będziemy my mieszkańcy spółdzielni spłacać długi zaciągnięte przez ten zarząd i przez następcę Krześniaka, też z rekomendacji PiS – Jana Zelka.

Zelek powołany został bez konkursu (nie spełniał wymogów formalnych). Na znak protestu wraz ze Zbigniewem Zielińskim zrezygnowałem wtedy z członkostwa w takiej radzie.

Zenon Krześniak rozpoczął swoje działania od podpisania umowy ubezpieczając budynki spółdzielni na kwotę trzykrotnie wyższą niż było do tej pory. Oczywiście bez postępowania przetargowego, co zresztą w tym okresie było normą. Następnym krokiem był zakup sprzętu komputerowego za kilkaset tysięcy złotych. Dzieje się to w czasie gdy spółdzielnia zalega z opłatami za ciepło do RADPECU i grozi nam wyłączenie ogrzewania w naszych mieszkaniach. To był początek. Inne twórcze „działania”, tych rekomendowanych przez chcących wziąć odpowiedzialność za spółdzielnię ludzi to:

  • Remont parkingu przy ulicy Młodzianowskiej.

Zapłaciliśmy dwukrotnie więcej bo z dokumentów przygotowanych przez spółdzielnię wynikało, iż parking jest dwukrotnie większy.

  • Afera żywopłotowa – pielęgnacja drzew i krzewów.

Podpisano umowę z firmą na pielęgnację drzew, żywopłotów, których nie było. Straciliśmy kilkaset tysięcy złotych.

  • Umowa na podzielniki ciepła.

Zarząd podpisał bardzo niekorzystną umowę na dziesięcioletni okres, montażu i odczytu ciepłomierzy. Rozliczanie przez tą firmę wzbudzało wielkie kontrowersje wśród mieszkańców. Rozwiązanie umowy przed terminem powodowałoby ponad milionowe odszkodowanie. 

  • Wynajem gruntów przy ulicy Osiedlowej.

Wynajęli na kilkadziesiąt lat firmie deweloperskiej grunty należące do spółdzielni bez zgody Walnego Zgromadzenia (obowiązek taki wynika z prawa spółdzielczego). W wyniku tej transakcji, przegranych procesów sądowych z tym związanych i błędów poprzedniego zarządu istnieje realna groźba konsekwencji finansowych sięgających prawie 2 milionów złotych.

Są to tylko te największe i najbardziej obciążające nas mieszkańców Ustronia sprawy, którymi zajmowała lub zajmuje się prokuratura. Innych poważniejszych, jak i drobniejszych błędów lub celowych zaniechań było więcej. Były zarzuty dotykające poszczególnych pracowników spółdzielni. Wszystkie te sprawy były dokładnie badane przez członków rady. Wyciągnęliśmy wnioski.

To jest początek działań w SM Ustronie, ciąg dalszy nastąpi.

 

Most.

Byłem dzisiaj w miejscowości Kamień, po drugiej stronie Wisły w woj. lubelskim. Jest to miejscowość gdzie dziś wmurowano kamień węgielny pod budowę mostu przez Wisłę, łączący Kamień z Solcem nad Wisłą. Idea mostu w tym miejscu sięga początku ubiegłego wieku. Zamierzenie ziściło się tuż przed wybuchem II wojny i niestety w wyniku walk most został we wrześniu 1939r. zniszczony. Wiele osób i instytucji angażowały się w idee odbudowy. Praktycznie nie było wyborów - parlamentarnych czy samorządowych, w których kandydaci nie obiecywali mostu w Solcu. Dziś jest to fakt, a najbliższe wybory dopiero za 2 lata. Prace po stronie lubelskiej są mocno zaawansowane. Przez most przejedziemy na koniec 2014 roku.

Gratuluję i dziękuję wszystkim, dzięki którym ta inwestycja jest realizowana.  Zaangażowanych jest bardzo wielu, najwięcej po stronie lubelskiej. Most to szansa na rozwój ekonomiczny naszej części Mazowsza. Bardzo się cieszę, że wreszcie powstanie. 

Jedyne zmartwienie to droga po naszej stronie Wisły. Są plany, są deklaracje, są zobowiązania – brakuje tylko pieniędzy na realizację.

22:28, andrzejluczycki
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 lutego 2013

Byłem w piątek na przyjęciu w gronie bardzo zacnych, szacownych ludzi. W pewnym momencie rozmowa zaczęła się na temat kandydatki na wicemarszałek sejmu. Padały bardzo mocne słowa dyskredytujące tą kandydaturę. Przez dłuższą chwilę przysłuchiwałem się tej, wzbudzającej duże emocję dyskusji. W końcu piękna gospodyni zapytała o moje zdanie. Zadałem wydawać by się mogło retoryczne pytanie – „ czy uważacie państwo, że Anna Grodzka jest człowiekiem”? Oczywiście odpowiedź była twierdząca. „Jeżeli tak to dlaczego odbieracie tej osobie prawo do stanowienia o sobie, do swoich poglądów, do swoich zalet i wad.”

Zaczęła się ostra polemika. Przytaczano różne argumenty mające świadczyć o tym, iż to jest zła, obliczona na prowokację kandydatura. I z tym się zgadzam jest to kandydatura, która ma wzbudzić polemikę i przysparzać popularności partii wysuwającej kandydaturę.

Jednak próba udowadniania, że jest to ktoś gorszy od nas bo okazuje się być inny, jest antytezą demokracji. Anna Grodzka nie jest osobą z mojej bajki. Nie zgadzam się z jej postrzeganiem świata, mam odmienne poglądy na wiele kwestii, dla mnie fundamentalnych. Ale nie wolno, ani mnie, ani innym ludziom izolować jej, zamykać usta, lub jak by chcieli co poniektórzy – zsyłać w niebyt.

Polska musi być wolnym krajem otwartym i tolerancyjnym. Tylko z takiej ojczyzny będziemy dumni.

20:47, andrzejluczycki
Link Komentarze (1) »